70. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Mikołaj Łuczniewski   Walki 3 Dywizji Piechoty WP na Przyczułku Czerniakowskim cz. I

Krew ich zmieszała się z krwią Powstańców Warszawskich - mówił dwa lata po desancie na Czerniaków komentator w jednej z kronik filmowych, gdy na wiślanym brzegu odsłonięto tablicę upamiętniającą boje stoczone przez żołnierzy 1 armii WP we wrześniu 1944 r. Walki na Przyczółku Czerniakowskim, jak potocznie przyjęto nazywać obszar zamknięty ulicami: Zagórną, Czerniakowską, Wilanowską (lub Ludną) i wybrzeżem wiślanym, stanowią wyjątkowy epizod Powstania Warszawskiego. Właśnie tam doszło bodajże do jedynej walki ramię w ramię: powstańców (zarówno w szeregach AK jak i AL), żołnierzy ludowego Wojska Polskiego (Polaków, którzy „nie zdążyli do Andersa”, jak też Rosjan włączonych w szeregi WP) oraz powstańców innych narodowości (Słowaków, Gruzinów, Azerów czy Żydów). Walki na Przyczółku Czerniakowskim były też jednym z najkrwawszych epizodów w dziejach wojska polskiego - prawdopodobnie cięższe straty oddziały ludowego WP poniosły jedynie w bitwie pod Budziszynem w 1945 r.

Dowódca Powiśla kpt. Krybar ogląda zdobytą broń. Narożnik ulicy Czerniakowskiej i Wilanowskiej. W tym miejscu stał budynek najdłużej broniony w czasie wrześniowych walk w 1944r.

Pierwszy dzień września 1944 r. stanowił szczególną chwilę w ogarniętej walkami Warszawie. Mijało pięć lat od wybuchu II wojny światowej i miesiąc od wybuchu powstania w przedwojennej stolicy Polski. W przeciągu tych trzydziestu jeden dni sytuacja powstańców zaczęła ulegać pogorszeniu - kurczył się obszar miasta zajmowany przez powstańców i powoli brakowało broni i amunicji, o czym coraz głośniej wspominali dowódcy Powstania oraz przedstawiciele władz emigracyjnych w Londynie.

Na początku września 1944 r. upadło Stare Miasto - z odciętej od Śródmieścia dzielnicy ewakuowano kanałami powstańcze oddziały, wśród nich elitarne Zgrupowanie AK „Radosław”. Jednostka ta, poniósłszy do tego czasu dotkliwe straty, została zreorganizowana i w nocy z 5 na 6 września przeszła na Czerniaków, gdzie miała uzupełnić straty i odpocząć. Czerniaków pod względem strategicznym stanowił obszar trudny do obrony. Teren zajmowany przez powstańców ograniczony był ulicami: Łazienkowską, Rozbrat, Ludną, Solec i brzegiem Wisły. Jedyne połączenie ze Śródmieściem zapewniała wąska nitka ul. Książęcej - przerwanie jej odcinało dzielnicę od reszty sił powstańczych. Niemcy zajmowali też dwie dogodne pozycje górujące nad Czerniakowem i pozwalające na trzymanie dzielnicy w ogniu krzyżowym - na północy był to wiadukt mostu Poniatowskiego, a na zachodzie krawędź skarpy nadwiślańskiej. Na początku września Czerniakowa broniło około 1100 słabo uzbrojonych powstańców ze Zgrupowania AK „Zośka” i „Radosław”, zaś obroną dzielnicy dowodził ppłk J. Mazurkiewicz „Radosław”. Naziści dysponowali około 6700 żołnierzami, wspartymi lotnictwem, artylerią oraz bronią pancerną.

W przeciągu trzech dni - do 14 września 1944 r. ponawiane z trzech stron niemieckie ataki doprowadziły do zajęcia ważnych powstańczych pozycji i, w efekcie, do odcięcia Czerniakowa od Śródmieścia. Walki były zaciekłe i brutalne. Okrucieństwem po raz kolejny wsławili się żołnierze pułku karnego SS dowodzonego przez SS-Oberf?hrera O. Dirlewangera. Niemcy, z powodu postępów wojsk radzieckich na Pradze, znaleźli się w defensywie, czego dowodem było wysadzenie 13 września 1944 r. mostów na Wiśle. Tego samego dnia gen. „Bór” Komorowski meldował Naczelnemu Wodzowi: Trzymamy się ostatnim wysiłkiem. Straty powstańcze poniesione w przeciągu trzech dni spowodowały, że 14 września 1944 r. około godz. 16.00 ppłk „Radosław” postanowił zmniejszyć obszar zajmowany przez powstańców do kwadratu ulic ograniczonego ul. Ludną, Okrąg, Czerniakowską i Zagórną. Tego dnia praskie wybrzeże obsadziły już wojska polskie i radzieckie. W nocy 14 września 1944 r. 15 samolotów z polskiej 1 Dywizji Lotnictwa Mieszanego (DLM) rzuciło na Czerniaków 3,5 tony żywności i ponad 11 tys. szt. amunicji. Pojawił się w tym wypadku, o czym zresztą gen. „Bór” raportował następnego dnia, problem N zrzucana była broń i amunicja sowiecka (kal. 7,62 mm), powstańcy natomiast potrzebowali amunicji niemieckiej (kal. 7,92 mm i 9 mm).

Rankiem 15 września 1944 r. powstańcy po raz pierwszy nawiązali kontakt z żołnierzami 1 AWP, gdy na brzeg Czerniakowski przybyli zwiadowcy z 1 DP - podczas wymiany ognia, jaka na początku wywiązała się miedzy powstańcami a kościuszkowcami, zginął por. „Morro”. Ostatecznie zwiadowcy spotkali się z ppłk. „Radosławem” informując go o zajęciu Pragi, po czym wieczorem powrócili przez Wisłę, zabierając ze sobą powstańczego oficera łącznikowego. Wiózł ze sobą meldunek, w którym donoszono o ciężkiej sytuacji powstańców i utracie połączenia ze Śródmieściem - najprawdopodobniej właśnie ta informacja wpłynęła następnego dnia na decyzję gen. Berlinga, który ostatecznie postanowił sforsować Wisłę w rejonie Czerniakowa. Wieczorem 15 września 1944 r. siły obrońców Powiśla południowego były w opłakanym stanie - po niecałym tygodniu intensywnych walk stan osobowy wynosił, według szacunków: „nie więcej niż 400 żołnierzy”. Brakowało żywności, broni, amunicji i lekarstw. W nocy z 15 na 16 września ppłk „Radosław” przekazał na Mokotów meldunek: U mnie wybici prawie wszyscy oficerowie - straty za ostatnie trzy dni wynoszą około 100 zabitych i 300 rannych (...) ludność wywiesza białe flagi (...). Nacisk (wroga) jest szalony, zwłaszcza wczoraj i dziś. Wytrzymanie dnia dzisiejszego można określić jako cud - mam wszystkiego około 150 ludzi (...). Teraz już jest kres - tylko szybkie uderzenie albo otworzenie drogi do Śródmieścia, lub pomoc z Pragi mogą wyratować sytuację.

Trudno jest dziś dojść wiarygodnej genezy desantu na Czerniaków. Najprawdopodobniej propozycja przerzucenia wojsk polskich na lewy brzeg Wisły pierwszy raz padła 13 września 1944 r. na spotkaniu w kwaterze marszałka Rokossowskiego, gdzie obecny był gen. Rola-Żymierski i gen. Bułganin (przedstawiciel rządu ZSRR przy PKWN). Gen. Rola-Żymierski miał omówić wówczas m.in. ...sprawę rzucenia 1 armii na Warszawę. 15 września 1944 r., gdy Praga została ostatecznie zajęta przez wojska 1 Frontu Białoruskiego, o godz. 11.20 szef sztabu 1 FB gen. Malinin przesłał do gen. Berlinga zarządzenie: ...do końca 15 września 1944 r. wyjść na wschodni brzeg rz. Wisła (...). Równocześnie z tym rozpocząć rozpoznanie Wisły (...) wybór miejsca dla przeprawy desantowej, promowej i mostowej oraz przygotować się do forsowania rzeki w celu uchwycenia przyczółka na jej zachodnim brzegu w rejonie Warszawy. Na podstawie tego zarządzenia, chociaż nie zawarto w nim polecenia forsowania Wisły i uchwycenia przyczółka, jeszcze przed południem 15 września 1944 r. gen. Berling podjął decyzję o forsowaniu Wisły w ciągu najbliższej nocy na wysokości Czerniakowa, przy użyciu sił 3 DP wspartych jednostkami artylerii i saperami 1 AWP. Zgodnie z planem działań 1 AWP (w formie pisemnej powstał on dopiero wieczorem 16 września 1944 r.) na zdobyty przyczółek miały następnie przeprawić się siły 1 oraz 4 DP i przystąpić do dalszych działań w celu opanowania Warszawy. Do przeprowadzenia działań pomocniczych wyznaczono 2 DP, która miała dokonać desantu na Kępę Potocką, zaś pododdziały 1 Bkal. i 1 DP miały przeprowadzić działania rozpoznawcze.

Artyleryjski punkt obserwacyjny na Pradze. Żołnierze 3 DP wzięci do niewoli na Czerniakowie, wrzesień 1944 r.

Rozkazy popłynęły lawinowo - 15 września 1944 r. około godz. 12-13 dowódcy podległych Berlingowi dywizji usłyszeli ustny rozkaz forsowania Wisły - do dowódcy 3 DP gen. Galickiego, rozkaz ten dotarł na miejscu postoju koło Anina, gdy 3 DP maszerowała ku Warszawie by zluzować siły radzieckiej 143 DP. Gen. Galicki niezwłocznie udał się na Saską Kępę, gdzie o godz. 14.00 przeprowadził rekonesans i sprecyzował zadania poszczególnych oddziałów 3 DP. W myśl jego założenia główne uderzenie z Saskiej Kępy w kierunku kościoła św. Trójcy na ul. Solec miał w trzech rzutach wykonać 9 pułk piechoty (pp) ześrodkowany na Saskiej Kępie w rejonie ul. Zwycięzców i Obrońców. 7 pp miał obsadzić praski brzeg Wisły i osłaniać przeprawę dywizji, a 8 pp miał ześrodkować się na Grochowie w drugim rzucie 3 DP. Żołnierzy frontowych uderzały zarówno skąpe informacje na temat sytuacji w Warszawie, jak też brak czasu na dokładne przygotowanie operacji. Wyraz temu dał szef służby saperskiej 3 DP kpt. W. Kusznierow, który po otrzymaniu polecenia przeprowadzenia w przeciągu pół godziny rozpoznania Wisły, wrócił do sztabu w określonym czasie meldując, że „Wisła płynie” - w tak krótkim czasie nic pewniejszego nie można było stwierdzić.

3 Dywizja Piechoty im. Romualda Traugutta, której przypadło zadanie sforsowania Wisły w rejonie Czerniakowa, była jednostką stosunkowo młodą (sformowana w obozie sieleckim na początku 1944 r.) i niedoświadczoną - dotychczas brała udział jedynie w obronie przyczółka warecko-magnuszewskiego w dniach 09 sierpnia - 13 września 1944 r.). W jej skład wchodziły m.in.: trzy pułki piechoty (7,8,9) oraz 3 Pułk Artylerii Lekkiej (PAL). 10 września 1944 r., w 3 DP służyło 9442 żołnierzy - głównie zesłańców z Syberii oraz Ślązaków i Poznaniaków, którzy wcześniej walczyli w wojsku niemieckim. Uzbrojenie 3 DP stanowiło: 6302 karabiny, 2356 pistoletów maszynowych, 654 karabiny maszynowe, 244 rusznic ppanc., 166 moździerzy oraz 88 dział (w tym 13 dział pancernych SU-76).

Działania 3 DP osłaniało zaledwie 427 dział i moździerzy, w dodatku pozbawionych odpowiedniej ilości pocisków do nich - ich siła ognia wystarczała jedynie do prowadzenia obrony na linii Wisły, a nie prowadzenia natarcia. Nie istniało również wystarczająco dużo środków przeprawowych niezbędnych do sforsowania Wisły - 16 września 1944 r. 3 DP posiadała jedynie 44 pontony i 48 amfibii, co stanowiło 60% środków potrzebnych do przerzucenia pułku piechoty w dwóch rzutach. Zapobiec temu próbowali saperzy 1 AWP, którzy 15 września 1944 r. zaczęli budować łodzie saperskie, jednak na niewiele się to zdało. Na domiar złego posiadane środki przeprawowe i niski stan wody w Wiśle pozwalały jedynie na przerzucenie piechoty, moździerzy i lekkich dział, zaś sprzęt ciężki (np. czołgi) musiał pozostać na Pradze. Problem stanowiło też miejsce przeprawy, znajdujące się mniej więcej w połowie odległości między Kępą Czerniakowską i wiaduktem mostu Poniatowskiego, które zajęte były przez Niemców. Ogień krzyżowy z tych dwóch punktów wystarczał do utrudnienia przeprawy sił polskich. Przy całej chaotyczności podjęcia decyzji o desancie na Czerniaków, należało jeszcze wziąć pod uwagę zmęczenie żołnierzy, którzy do forsowania Wisły mieli przystąpić praktycznie z marszu, po kilkudniowym przegrupowaniu z przyczółka warecko-magnuszewskiego do Warszawy.

Po latach gen. Berling przyznał, że cały plan forsowania Wisły nosił: cechy wielkiej improwizacji, ale (...) biorąc pod uwagę bałagan jaki niewątpliwie wkradł się w szeregi Niemców po stracie Pragi - szanse powodzenia naszego przedsięwzięcia wydawały się dość duże. Czy ówczesny dowódca 1 AWP, jak twierdził wielokrotnie, samodzielnie podjął decyzję o forsowaniu Wisły? Raczej jest to wątpliwe - ówczesny system dowodzenia panujący w Armii Czerwonej (a jej podlegała 1 AWP), nie pozwalał na taką samodzielność dowódców, nawet na szczeblu armii. Gen. Berling musiał mieć pozwolenie, przynajmniej marsz. Rokossowskiego, jeśli nie Stalina. Czy operacja miała szanse powodzenia? Polskie oddziały praktycznie mogły liczyć jedynie na własne siły, bowiem dwie operujące na Pradze radzieckie armie - 47 i 70. zostały przerzucone na północ aby zlikwidować niemieckie pozycje w widłach Wisły i Narwi. Co prawda, wsparcie żołnierzom 1 AWP miały zapewnić wydzielone oddziały radzieckie, jednak do dyspozycji gen. Berlinga przechodziły one stopniowo miedzy 17 a 23 września 1944 r. (!) i nie zawsze mogły zostać wykorzystane. Wszystko to miało wpływ na gehennę, jaka w najbliższych dniach miała rozegrać się nad Wisłą. cdn

Fragment pracy magisterskiej przygotowanej przez Mikołaja Łuczniewskiego na Wydziale Historii UW.

powrót