ODPOWIEDŹ NA LIST OTWARTY JANA NOWAKA-JEZIORAŃSKIEGO W SPRAWIE ORDERU VIRTUTI MILITARI I KRZYŻA GRUNWALDU

Ze zdziwieniem przeczytałem nazwisko Autora listu otwartego do Ministra Obrony Narodowej o Virtuti Militari i Krzyżu Grunwaldu ("Rzeczpospolita" z dnia 29-30 marca 2003 r.).

Od lat zajmuję się historia Orderu Krzyża Grunwaldu i uważam, że osąd Jana Nowaka-Jeziorańskiego o wojennym Orderze Krzyża Grunwaldu jest niesprawiedliwy i krzywdzący. Szacunek bowiem należy oddać wszystkim uczestnikom walki zbrojnej, zarówno odznaczonym Orderem Virtuti Militari, jak Krzyżem Grunwaldu i innymi odznaczeniami wojennymi.

List Jana Nowaka-Jeziorańskiego, jako osoby znanej i powszechnie szanowanej, przez lata słyszanej w Polsce na falach eteru, jako głos z oddali, a teraz słyszanej i widzianej z bliska, wyrządził wielka szkodę kawalerom Orderu Krzyża Grunwaldu, zbiorowościom społecznym i frontowym jednostkom odznaczonym tym orderem.

Jestem przekonany, że ze zdumieniem i żalem patrzy dziś na Autora tekstu 5566 żyjących i poległych kawalerów Orderu Krzyża Grunwaldu, odznaczonych za wojenne męstwo na wszystkich frontach II wojny światowej.

Wśród uhonorowanych tym odznaczeniem znajdują się partyzanci GL i AL, żołnierze AK i BCh, uczestnicy walk w Powstaniu Warszawskim, bojownicy powstania w getcie warszawskim oraz innych organizacji konspiracyjnych, walczących w okupowanym kraju i w europejskim ruchu oporu. Wyróżniono nim też żołnierzy wojny obronnej Polski w 1939 r., Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, po ich powrocie z Włoch, Francji i Anglii, żołnierzy regularnych formacji Wojska Polskiego i kapelanów wojskowych.

Mam prawo sadzić, że ze zdumieniem i zdziwieniem odnieśliby się do treści listu prominenci antyhitlerowskiej koalicji odznaczeni najwyższa klasa orderu: gen. armii Dwight David Eisenhower - naczelny dowódca alianckich ekspedycyjnych sił zbrojnych w Europie, późniejszy Prezydent Stanów Zjednoczonych oraz gen. armii Jean Maria Gabriel de Lattre de Tassigny - generalny inspektor, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Francji i dowódca 1 Armii Francuskiej.

Do treści listu ze zdziwieniem odnoszą się żołnierze 35 frontowych jednostek Wojska Polskiego, odznaczonych za bohaterstwo i poświęcenie w walkach zbrojnych o wyzwolenie Polski i czynny wkład w zwycięskie zakończenie wojny.

List krzywdzi też mieszkańców 200 miejscowości odznaczonych orderem za heroiczna i bezprzykładna walkę z hitlerowskim okupantem np. Warszawy, Zamościa i Żołyni oraz obozy hitlerowskiej zagłady w Majdanku, Oświęcimiu i Stutthofie.

Najbardziej niezrozumiałe i zarazem krzywdzące jest kojarzenie daty ustanowienia Orderu Krzyża Grunwaldu z data ujawnienia zbrodni Katyńskiej. Szczególnie obraźliwe staje się sugerowanie, że "Krzyż Grunwaldu został unurzany we krwi".

Po opuszczeniu kraju przez naczelne władze państwowe i regularne siły zbrojne, w sytuacji zagrożenia bytu narodowego, niszczenia miast i wsi, masowego rozstrzeliwania mieszkańców, zaistniała potrzeba organizowania formacji wojskowych. W walce z wrogiem uwidoczniło się niezwykłe poświęcenie wszystkich uczestników akcji zbrojnej na terenach okupowanego kraju. Zaistniała więc pilna potrzeba honorowania bohaterskich czynów w formie widomej oznaki męstwa.

W założeniach programowych nowego odznaczenia wojennego podkreślano narodowy i ludowy charakter oddziałów zbrojnych GL, AL, BCh. Nazwę i symbolikę odznaczenia odniesiono do tradycji największego w średniowiecznej Europie zwycięstwa sprzymierzonych wojsk polsko-litewskich pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r.

Natomiast kapituła istniejącego Orderu Virtuti Militari, którym można było wyróżnić uczestników walki, znajdowała się poza granicami kraju. W warunkach wojny łaczność z kapituła orderu była utrudniona, a niekiedy wręcz niemożliwa.

Należy zgodzić się z Autorem listu, że podobnie jak Order Virtuti Militari również Order Krzyża Grunwaldu mogli również otrzymać ludzi, którzy na to nie zasłużyli. W okresie okupacji uczestniczyli oni aktywnie w walce zbrojnej, ale po zakończeniu wojny przyczynili się do nadużyć w budowaniu demokracji naszego kraju, zwłaszcza w oskarżeniu i osadzaniu polskich działaczy niepodległościowych.

Jednak znosząc ustawowo Order Krzyża Grunwaldu uczyniono wielka krzywdę uczestnikom walki zbrojnej, wyróżnionym tym odznaczeniem. Każda bowiem przelana w wojnie krew o wyzwolenie naszej Ojczyzny, co wielokrotnie i jednoznacznie podnosił Biskup Polowy Wojska Polskiego gen. dyw. dr Leszek Sławoj Głóde, ma jednakowa wartość, niezależnie, z jakiego kierunku prowadzono walkę o ostateczne zwycięstwo. Dziś jednak jednym pozostawia się Order Virtuti Militari, a drugim zabiera ich Krzyż Grunwaldu.

Odznaczeni niejednokrotnie za ten sam czyn Orderem Virtuti Militari chodzą teraz z podniesiona głowa, a wyróżnionych Orderem Krzyża Grunwaldu upokorzono. Przy okazji likwidacji orderu ukarano więc nie tych, którzy go ustanowili i potem przyznawali, ale przede wszystkim tych, którzy odznaczenie to słusznie otrzymali.

Doskonale wiemy, iż to nie żołnierz decyduje, jakie odznaczenie będzie mu przyznane za jego czyn zbrojny. Decydowali o tym przełożeni. Znane są przykłady występowania z wnioskami na Order Virtuti Militari, a przyznawany był Krzyż Grunwaldu. Należy też podkreślić, że żołnierz za udział w walce zbrojnej w obronie zagrożonej Ojczyzny nie liczył na żadne wyróżnienie, uważał to za swój obywatelski obowiązek.

Z goryczą trzeba stwierdzić, że gdy zachodzi potrzeba obrony kraju, władze chcąc zachęcić obywateli do walki z wrogiem ustanawiają wyróżnienia. Natomiast, gdy zagrożenie minie, kolejne władze, często z pobudek czysto politycznych, zabierają lub likwidują przyznane wcześniej zaszczyty.

Do tej pory jednak polskie ordery wojenne i inne odznaczenia były znoszone przez zaborców. Natomiast Order Wojenny Krzyża Grunwaldu, nadany najmężniejszym obywatelom naszego państwa, został im zabrany przez rodaków i to przez osoby, które nigdy nie brały udziału w bezpośredniej walce zbrojnej. Nie mogą więc pojąć, czym dla żołnierza jest widomy symbol jego ofiarności, bohaterstwa i poświęcenia.

W liście otwartym Jana Nowaka- Jeziorańskiego dopatruję się również ataku na tygodnik "Polska Zbrojna", na łamach którego ukazał się artykuł o Orderze Krzyża Grunwaldu pt. "Niechciany order wojenny". Natomiast prezes Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Kawalerów Orderu Wojennego Krzyża Grunwaldu gen. Edward Dysko wyraża wdzięczność redakcji "Polski Zbrojnej" za zamieszczenie okolicznościowego artykułu z okazji 60 rocznicy ustanowienia orderu.

Niezależnie od dalszych losów Orderu Krzyża Grunwaldu, czy zostanie on przywrócony w glorii sławy i chwały polskiego oręża, tak jak to było ongiś z Orderem Virtuti Militari, czy tez wraz z ostatnim kawalerem odejdzie w zapomnienie, to według słów poety Kazimierza Cis-Halnego.

"Trwać będzie pamięć o bohaterach,
tak jak zakwita głóg,
w legendach słowiańskich,
w pieśniach poetów i bardów,
znakiem sławy orężnej
i walki o każdy próg
- wypiękniały w polu i w lesie
Krzyż Grunwaldu".

 

ALEKSANDER MAZUR

powrót